Maryna Mniszchówna – carycą ?

Córka wojewody Maryna Mniszchówna przeszła, jak wiadomo do historii Polski za sprawą poślubienia Dymitra Samozwańca i jego głośnej wyprawy po tron carów w 1604 roku. Według miejscowego podania ekspedycja Maryny do Rosji miała wyruszyć właśnie z dóbr dęblińskich. Niepowodzenia awantury moskiewskiej służącej zaspokojeniu wygórowanych magnackich aspiracji, pochłaniającej olbrzymie sumy w kolejnych wyprawach odcisnęły, jak się wydaje, swoje piętno również na dęblińskiej posiadłości Mniszchów. Po lustracji dóbr w 1611 roku i śmierci wojewody, która nastąpiła dwa lata później, ziemie te przeszły na jego najmłodszego syna Franciszka Bernarda, jednego z najzamożniejszych właścicieli ziemskich na Rusi Czerwonej. W 1623 roku jednakże wspomniany wyżej Piotr Aleksander Tarło tytułował się dziedzicem bonorum minoris tych ziem, co wskazuje niezbicie, iż odkupił je od Franciszka Bernarda Mniszcha. Kolejnymi właścicielami Dęblina zostali synowie Piotra Aleksandra i Jadwigi Lanckorońskiej, wpierw Aleksander, a następnie Karol de Tenczyn Tarło.

Około 1675 roku posiadłość dęblińską nabył uszlachcony syn pańszczyźnianego chłopa ze wsi Komorzno w powiecie kluczborskim na Śląsku, w owym zaś czasie bogaty bankier warszawski i stolnik wyszogrodzki Adam Kotowski. W 1683 roku przekazał klucz dębliński swemu dobroczyńcy i opiekunowi, kanclerzowi Janowi Wielopolskiemu. Kanclerz mocno zajęty sprawami państwowymi Jana III Sobieskiego chyba nie bardzo miał czas na troszczenie się o majętność, gdyż spadkobiercy Kotowskiego nie zdając sobie prawdopodobnie sprawy z wartości tych dóbr , sprzedali wszystkie swoje prawa do majątku po bracie referendarzowi koronnemu Antoniemu Stanisławowi Szczuce. Ten zaś unieważnił akt darowizny Kotowskiego na rzecz Wielopolskiego i tym samym przejął na własność Dęblin i okolice. W 1716 roku właścicielem Dęblina był starosta brzeski Adam Leśniowolski , a w 1726 roku ziemie te przypadły hrabiemu Józefowi Wandalinowi z Kończyc Wielkich Mniszchowi, ówczesnemu marszałkowi wielkiemu koronnemu i kasztelanowi krakowskiemu.

Tak więc po różnych perypetiach majątek dębliński z powrotem dostał się w ręce Mniszchów. I chyba dobrze się stało albowiem właśnie w drugiej połowie XVIII wieku należy odnotować szczególny rozkwit Dęblina, a ściślej mówiąc samej siedziby magnackiej. Stało się to za sprawą Józefa Mniszcha zamiłowanego budowniczego, który w 1709 roku odrestaurował zamek, a następnie w 1742 roku kościół w Dukli. Ponadto w 1730 roku wzniósł w Warszawie i Dreźnie wspaniałe rezydencje, będące prawdziwymi perłami architektury baroku. Otrzymawszy Dęblin na własność postanowił w miejsce istniejącego skromnego dworu szlacheckiego zbudować pałac. Plan zabudowań obiektu przygotował znany architekt króla Augusta II Mocnego Antoni Fontana, względnie jego syn Jakub. Za osobą tego ostatniego przemawia fakt obecności Józefa Wandalina Mniszcha w czasie uroczystości chrztu córki architekta.

Dęblin-siedzibą rezydencji magnackiej.

Dęblin - pałac

Elewacja główna pałacu wzniesiona w stylu saskiego rokoka, prawdopodobnie na gruntach starego dworu Tarłów, była zabudową jednopiętrową w kształcie długiego prostokąta. Całość położona na niewielkiej wyniosłości nad brzegiem pięknego stawu, zwrócona była ku południu. Od zachodu do pałacu przylegała sala balowa zwana „ ogrodem zimowym ”. Podzielona wewnątrz dwoma szeregami kolumn i zaopatrzona w prześliczne półokrągłe wnęki, poprzez dodatkowo wbudowane kominki, urzekała przyjezdnych swą oryginalnością. Duże okna zwane wówczas „ porte – fenetre ”, przepuszczały światło do jej wnętrza. Pod salą mieściła się suterena o niskich rokokowych sklepieniach wspartych słupami. Z zewnątrz pałac zdobiony był fasadami i zwieńczony tympanonem z herbem Mniszchów „ Z Kończyc Wielkich ”, zwanym też „ Siedmpiór ”. Boczne ryzality ozdobione zostały modnymi wówczas wazonami. Całość przykrywał wysoki dach przybrany strojnymi kominami. Część mieszkalna mieściła w sobie oficynę z kuchniami i pokojami. Na piętrze od strony stawu usytuowana była prawdopodobnie kaplica domowa. Na parterze do którego prowadziły okazale zdobione schody znajdowała się biblioteka i sypialnia. Wnętrze pałacu, na modłę późnego baroku, upiększone było licznymi gzymsami i złoconymi boazeriami. Wzorzyste, kolorowe posadzki oraz wspaniałe, rzeźbione marmurowe kominki i posągi świadczyły o bogactwie ich właścicieli. Piękne wnętrze pałacu dopełniały kosztowne meble, obrazy i lustra w bogato rzeźbionych ramach a także modna wówczas saska porcelana. Zachowany do czasów międzywojennych rejestr sprzętów, tylko w części oddawał pojęcie o bogactwie wnętrz dęblińskiej rezydencji z tamtego okresu.

Kolejnym dziedzicem Dęblina został Jan Karol Mniszech – generał lejtnant kawalerii Rzeczypospolitej i podkomorzy Księstwa Litewskiego, a także komendant regimentu koronnego królowej Marii Józefy. Otrzymawszy po śmierci ojca w roku 1747 dobra dęblińskie, gołębskie i wiśniowieckie prężnie, aczkolwiek krótko nimi administrował. W latach 1755 – 1756 posłował z polecenia Augusta III do Turcji, jednak śmierć w młodym wieku przekreśliła dalsze ambitne plany polityczne tego magnata. W Dęblinie pozostawił żonę Katarzynę z Zamoyskich oraz pięcioro dzieci. Ponieważ najstarszy syn podkomorzego, rotmistrz chorągwi pancernej, a następnie generał, osiadł na rodowych Laszkach Murowanych i Dukli, dęblińskie dobra przypadły drugiemu synowi przedwcześnie zmarłego Jana – Michałowi Jerzemu. Ten mimo sztywnego i chłodnego obejścia, rozpoczął karierę bardzo wcześnie. Mając zaledwie dwanaście lat był już generałem gwardii pancernej. Od wczesnej młodości przejawiał także zamiłowanie do literatury, co później pozwoliło mu objąć stanowisko sekretarza wielkiego koronnego. Dużo też podróżował pod nadzorem uczonego Szwajcara Bertranda. Po zwiedzeniu Włoch, Francji, Anglii i Austrii, z których to podróży pozostawił dosyć wnikliwe diariusze, powrócił do kraju i wstąpił w związek małżeński z Pelagią Potocką. Małżeństwo to jednak nie trwało długo. Po śmierci pierwszej żony postanawia ożenić się po raz wtóry w 1781 r. Tym razem jego wybranką stała się słynąca z urody siostrzenica króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Urszula Maria z Zamoyskich. Jak się wydaje mariaż ten postawił Michała Mniszcha w kręgu ludzi z najbliższego otoczenia króla. Faktem jest bowiem, iż król poznawszy zdolności młodego magnata mianował go kolejno komisarzem, a następnie Prezesem Komisji Edukacyjnej. Bogaty i ambitny, a porastający w coraz wyższe zaszczyty Mniszech postanawia przebudować rokokowy pałac dębliński według nowej mody.

Łazienki Warszawskie ?

Należy sądzić, że myśl o renowacji pałacu podjął już wcześniej, podczas zagranicznych wojaży, w czasie których zapoznał się z nowinkami architektonicznymi Europy. Być może, iż do ostatecznej decyzji o przebudowie przyczynił się i sam król, który pragnął by jego krewna posiadała rezydencję na wzór warszawskich Łazienek. Wzorem planowanej przebudowy stał się projekt królewskiego architekta Dominika Merliniego, wsławionego wieloma budowlami wzniesionymi w Warszawie. Piękna szata zewnętrzna pałacu wykonana w stylu klasycystycznym zmieniła go nie do poznania. Przede wszystkim został on podwyższony. Przed wejściem głównym zbudowano potężny portyk o czterech kolumnach jońskich niosących fryz, zaś nad nimi trójkąt tympanonu otoczony bogatym gzymsem obejmujący rzeźbiony herb rodu Mniszchów. Okna parteru zakończone półkolistymi supraportami; okna podwyższonego piętra mniejsze i kwadratowe, umieszczone były pod fryzem. Nad nimi wysunięty gzyms, na którym spoczywała lekka, ażurowa attyka. Całość architektury pałacu robiła wrażenie dzieła monumentalnego, ale zbudowanego z dużym smakiem. By posiadłość miała szczególnie reprezentacyjny charakter, architekt postanowił dobudować piękną, ozdobną bramę i dwa okrągłe budynki, niby baszty strzegące wejścia na dziedziniec. Przebudowany pałac został dodatkowo wzbogacony słynnym w okolicy parkiem z dobrze utrzymanym stawem i wyspą, na której wzniesiono śliczne mauzoleum na wzór rzymskiego grobowca Cecylii Metelli zwanego „ świątynią wspomnień ”. Założyciel parku Jan Chrystian Schuch rzeczywiście chyba dokonał dzieła niezwykłego, skoro zachwycony król powołał go na stanowisko intendenta ogrodów królewskich w Warszawie. Wartą odnotowania ciekawostką techniczną jest fakt umieszczenia na budynku pałacowym w roku 1783 pierwszego w Polsce piorunochronu, zwanego dawniej konduktorem, czyli przewodnikiem elektrycznym. Pracami nad zainstalowaniem tego urządzenia kierował proboszcz stężycki ks.Jowim Fryderyk Bończa Bystrzycki. Około 1790 roku pojawił się w Dęblinie znany planista ogrodowy irlandzkiego pochodzenia Dionizy Mikler ( MacClair ). Zwolennik naturalistycznych kompozycji krajobrazowych, swoje założenia widokowe uwidocznił w zaprojektowaniu parku pałacowego w stylu angielskim, łączącego w sobie harmonie dużych powierzchni trawnikowych z dalekim pejzażem nadwieprzańskim.

Tymczasem nad Polską zawisła groźba kolejnego rozbioru. Targowica, której zwolennikiem jest również Michał Jerzy Mniszech przekreśla jego dotychczasowe zasługi. Po złożeniu urzędu postanawia usunąć się z czynnego życia politycznego, co też następuje w roku 1793. Jako stronnik carycy Katarzyny II zostaje mianowany tajnym radcą cesarstwa rosyjskiego. Z piętnem hańby umiera w 1806 roku w Wiśniowcu. Od 1805 roku dziedziczką klucza dóbr dęblińskich została córka Michała Jerzego i Urszuli – Paulina Konstancja hr. Mniszech. W roku 1818 roku wyszła za mąż za księcia Antoniego Jabłonowskiego, rodem z Annopola. Będąc synem księcia Stanisława Pawła i Teodory Walewskiej otrzymał już od najwcześniejszych lat bardzo staranne wykształcenie. Związany z masonerią, był członkiem loży „ Tarcza Północna ”. W odróżnieniu od swojego niedoszłego teścia, Jabłonowski brał czynny udział w walce z caratem. Należał do konserwatywnego odłamu spiskowców powstałego w 1821 roku Towarzystwa Patriotycznego solidaryzującego się ze związkiem dekabrystów. Po nieudanej próbie wszczęcia powstania w 1825 roku i aresztowaniu jego przywódców, władze carskie wpadły na trop także polskich rewolucjonistów. Wśród nich aresztowany został książę Antoni Jabłonowski. W czasie intensywnego śledztwa ugiął się pod presją zadawanych pytań. Gdy przyrzeczono mu przebaczenie, jego nazbyt szczere zeznania pozwoliły na aresztowanie znacznej części członków tajnego sprzysiężenia. Car co prawda nie pozbawił go życia, lecz za karę wysłał do guberni saratowskiej. Żona Jabłonowskiego Paulina również opuściła rezydencję w Dęblinie i udała się wraz z małżonkiem na zesłanie w głąb Rosji. Od chwili aresztowania pałac przez dziesięć lat stał pustką i dopiero po powrocie księstwa w 1836 roku został sprzedany rządowi Królestwa Polskiego za milion pięćset tysięcy złotych razem ze wszystkimi zadłużeniami, legatami i oświadczeniami. Przyczyną sprzedaży dóbr dęblińskich był prawdopodobnie rozkaz cara zamierzającego wybudowanie twierdzy przy ujściu Wieprza do Wisły. Dalsze losy księstwa Jabłonowskich nie są znane. Jak się wydaje resztę życia spędzili w rodowym mieście Jabłonowskich – Annopolu.